wtorek, 31 października 2017

Ulubieńcy października 2017- wegetariańskie produkty





W planach miałam robić comiesięczny posty o tej tematyce, niestety na tę chwilę mają one raczej charakter nieregularny- walczę z planami i czasem :D Mogę Was jednak zapewnić, że pluem jest fakt, iż ta mniejsza częstotliwość pozytywnie wpływa na dobór produktów, bo jednak mam więcej czasu na próbowanie :D


Tym razem będzie to "Czwórka wspaniałych" :P Wszystkie produkty są wegetariańskie, generalnie też bezglutenowe, ale bez certyfikatów, więc śladowe ilości mogą się pojawić- dla osób unikających opcja bezpieczna, dla osób chorych już nie.


Czas, start.....



1. Masło orzechowe Crunchy 100% - Primavika

Nie wiem, jak to jest, że próbując kilku maseł zrobionych w 100% z orzechów, ich smak może się stanowczo różnic. Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to jakość wykorzystanych orzechów - po prostu. Próbowałam już kilka czystych masełek orzechowych, smakowo bywało różnie. Trafiały się wersje mało wyraziste, takie którym brakowało  smakowej"kropki nad i".



Do Primaviki też podchodziłam z dystansem, ale pozytywnie się zaskoczyłam. Masło ma bardzo dobry orzechowy smak. Konsystencja też mi odpowiada, bo nie jest zbyt płynna, raczej zwarta- idealna do kanapek, naleśników, placuszków. No i mój ulubiony element chrupkości- crunchy musi być!

Polecam Wam, bo cenowo jest przystępnie, masło nie ma żadnych innych dodatków. Jest kremowe, gładkie z tymi małymi kawałkami arachidów.





2. Pasta Miso Jasna Shiro- japońska ( sklep Słodko Kwaśny)

Cały czas uczę się azjatyckich smaków. Nie ukrywam, że na wiele rzeczy się nie decyduję. Nie do końca pasuje mi na przykład przyprawa pięciu smaków, czy kmin rzymski. Za to bardzo lubię harissę, ostrą paprykę w płatkach, sos sojowy, tofu wędzone, sezam czy curry.

Nowym produktem była pasta miso. Poczytałam najpierw trochę o niej- o właściwościach, zastosowaniu i produkcji. Pasta miso jest produktem opartym na fermentowanej soi oraz zbożach- ryży, jęczmieniu czy pszenicy. Ponadto, jest bardzo zdrowa, ale trzeba uważać w dawkowaniu, ponieważ zawiera naprawdę dużo soli. Dlatego do potraw z pastą miso dodatkowa sól jest zbędna.

Pasta miso naturalnie fermentowana usprawnia procesy trawienne oraz wykazuje właściwości podobne do probiotyków.
W zależności od długości fermentacji miso przybiera różne barwy oraz wykazuje różną intensywność smakową. Jasna jest najbardziej neutralna i ma dzięki temu szersze zastosowanie w kuchni.

Poleca się ją dodawać pod koniec gotowania.

Swoje pierwsze danie z miso oceniam bardzo dobrze. Był to makaron ryżowy w sosie na bazie miso. Smak bardzo przypominał dobre azjatyckie danie. Wystarczy pasta miso, minimalna ilość dodatkowych przypraw i całość jest bombą smakową, trochę nieokreśloną, ale to chyba zasługa charakterystycznego dla dań azjatyckich "umami", czyli 5tego smaku.

Jestem pod wrażeniem kompleksowości produktu i jego prostoty. Wystarczy ugotować makaron, podsmażyć warzywa, dodać wodę albo mleko oraz pastę miso. Otrzymacie potrawę złożoną i pełną smaku! 
Najczęściej jednak pasta miso wykorzystywana jest do zupy zwanej zresztą "zupą miso".

Produkt pyszny, bardzo ciekawy smakowo oraz zdrowy!

Gdzie kupić - sklep Słodko Kwaśny












3. Pasta z zielonego groszku i ogórków konserwowych

Warzywne pasty to moje ulubione dodatki - zarówno do kanapek, jak i np. kaszy czy ryżu. Staram się ograniczać nabiał, więc dobre smarowidła na kanapkę to podstawa. Patrzę przy tym też na skład produktów. Najlepiej bez dziwnych nazw i mąki pszennej w postaci zagęstnika. 
Ostatnio zarówno w Lidlu, jak i w Biedronce pojawiło się kilka wersji past. Oba supermarkety oferują te same smaki. Swoją pastę kupiłam w Biedronce. 

Smakowo jestem pozytywnie zaskoczona. Groszek nie jest mocno wyczuwalny, a nie przepadam za nim w jego naturalnej postaci ;) Ogórek też nie gra pierwszych skrzypiec. Myślę, że te oba składniki jakoś się łączą i tworzą nowy smak. Pasta jest delikatnie puszysta, jak serek almette. Przypomina mi  nawet odrobinę tę jego wersję z ogórkiem. 

Skład jest przyzwoity za tę cenę. Mogłoby nie być cukru czy glukozy, ale pierwszy składnik to element zalewy do ogórków konserwowych, więc ciężko byłoby go uniknąć. Z kolei glukoza jest na ostatnim miejscu, więc z godnie z klasyfikacją- na końcu znajdują się składniki użyte w najmniejszej ilości- to na plus!

Dla mnie produkt jest bardzo dobry i na pewno będę wracać :)

Gdzie kupić- Biedronka/ Lidl














4. Pasta z czarnych oliwek i suszonych produktów z serem Feta.

Co prawda produkt ostatni, ale nie znaczy to, że wśród ulubieńców plasuje się najniżej. Wręcz przeciwnie, to chyba moje najlepsze odkrycie!

Od razu zacznę od tego, że pasta kosztuje dokładnie 3.15 zł. To już mnie od razu zachęciło do zakupu. Nie miałam dużych oczekiwań, a tutaj wielkie zaskoczenie. 

Skład pasty, to jak dla mnie druga bomba. Bazą są czarne oliwki, następnie olej rzepakowy, pomidory suszone, woda oraz ser feta, ten prawdziwy na bazie mleka owczego i koziego- to jest moim zdaniem bardzo rzadkie! Za taką cenę macie pastę przypominającą w konsystencji czerwone pesto, dlatego super do makaronów czy bruschetty. 

Całość jest pyszna- oliwki czarne są łagodniejsze od zielonych, więc dzięki temu przyjemnie wybijają się pomidory suszone. Kawałków sera nie widać, lecz stanowi całość smarowidła. 
Pasta smakuje mi w sumie do wszystkiego- jadłam z nią kanapkę, jak i nałożyłam sobie na puree ziemniaczane :P

Gdzie kupić? Swoją znalazłam w Biedronce, ale niestety nie w każdej trafiłam i ciężko czasem to odnaleźć, bo może ona stać w nieoczywistych miejscach :P








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz